"Nieuchwytna" refleksja
- kasles22
- 24 mar
- 3 minut(y) czytania
Czyli co właściwie daje nam refleksja i dlaczego tak często „wycofuje się” wtedy, gdy jest
nam najbardziej potrzebna?
Słownik PWN definiuje refleksję jako „głębsze zastanowienie się nad czymś, wywołane
silnym przeżyciem”. Produkt? „Myśl lub wypowiedź będąca wynikiem takiego
zastanowienia się”.
Czyli to, na co najbardziej czekają Twoi bliscy chwilę po zakończeniu sporu.
Refleksje? Nie, dziękuję. Mam dobry humor.
To zdanie dobrze oddaje pewien paradoks naszego funkcjonowania psychicznego, w
którym refleksja jest jednocześnie zasobem i zagrożeniem.
Jako zasób umożliwia nam wzrost samoświadomości, rozwój oraz zmianę.
Ale wszyscy wiemy, że czasem lepiej nie wiedzieć. Zwłaszcza jeśli prawda mogłaby być dla nas niewygodna, obnażać nasze słabości, konfrontować z czymś, na co nie jesteśmy gotowi, lub naruszać pielęgnowany przez nas obraz siebie.
Refleksja rzadko pojawia się „na zawołanie”. Najczęściej wyłania się spontanicznie - w
momentach obniżonej czujności.
Może pojawić się wszędzie: w kolejce do kasy, podczas treningu - pomiędzy jednym
wymachem a drugim, pod prysznicem, na spacerze.
Z kromką chleba w dłoni.
(Przegryziesz ją czy podziękujesz?)
Wyobraź sobie sytuację, w której po długiej kłótni z partnerem zostajesz sam. Nagle z
czeluści Twojego umysłu zaczyna wyłaniać się coś niewygodnego.
Brzmi znajomo?
To właśnie moment, w którym pojawia się refleksja. Cała na biało.
I moment, w którym najczęściej ją odrzucamy.
Postawmy sprawę jasno: refleksja to nie analizowanie ani myślenie o tym, co poszło nie tak
i dlaczego to inni nie mieli racji.
Refleksja nie jest myśleniem operacyjnym (choć bardzo lubi je udawać).
W ujęciu psychologicznym myśleniem operacyjnym nazywamy wewnętrzny dialog
ukierunkowany na rozwiązywanie problemów, analizę faktów i działanie. To użyteczne - ale
bez kontaktu z własnymi emocjami, ciałem oraz doświadczeniem „tu i teraz”.
Zatrzymanie refleksji można rozumieć jako formę unikania doświadczenia emocjonalnego.
Unikanie - sztuka stara jak świat - redukuje napięcie i pozwala zachować równowagę
psychiczną.
Problem, którego nie widzisz, nie istnieje. Prawda? Sprytnie.
Refleksja natomiast patrzy do środka.
Zadaje trudne pytania:
Co ja naprawdę czuję?
Dlaczego zareagowałem właśnie tak?
I tu zaczyna się trudność.
Ponieważ refleksja daje - ale i wymaga.
Żeby naprawdę coś zrozumieć, nie wystarczy pomyśleć. Trzeba także zobaczyć, uznać i
przyjąć.
A to oznacza jedno: kontakt z dyskomfortem.
Dlatego refleksja jest „trudną sztuką”. Choć, by ją posiąść, „wystarczy” zwrócić się ku sobie
i chwilę się zatrzymać, często coś staje jej na drodze.
Tym czymś są mechanizmy obronne - prywatni ochroniarze umysłu.
Ich zadanie jest proste: chronić Cię przed tym, co zbyt trudne. Często działają
automatycznie i poza Twoją świadomą kontrolą.
I są w tym świetne. Mogą zniekształcać znaczenie doświadczeń, minimalizować ich wagę,
odwracać uwagę, a nawet blokować dostęp trudnych treści do świadomości.
W praktyce nie brzmią jednak jak „mechanizmy”, ale jak zwykłe, rozsądne myśli:
„To nic takiego.”
„Nie ma co się nad tym rozwodzić.”
„Nie teraz, zajmę się tym później.”
„Przesadzam.”
„Nie powinienem tak się czuć.”
Nie krzyczą. Nie brzmią jak sabotaż.
Brzmią jak rozsądek, dojrzałość i siła.
Dlatego właśnie refleksja często „zatrzymuje się” w momencie, w którym zaczyna dotykać
obszarów szczególnie wrażliwych - takich jak wstyd czy poczucie winy.
Mechanizmy obronne działają, ale wcale nie są tak opłacalne, jak mogłoby się wydawać.
Długoterminowe koszty braku refleksji puściły niejedną relację z torbami.
Każdy z nas je zna:
Konflikty.
Niezrozumienie.
Oddalanie się od siebie i od bliskich.
Tak zwana „ślepota na własne mechanizmy” sprawia, że często nie „widzimy” tego, co nas
chroni. Łatwo wracamy do starych schematów myślenia, bo są znajome - a bywa, że nie
chce nam się z nich wychodzić, nawet jeśli ranią nas i naszych bliskich.
To nie lenistwo, lecz potrzeba bezpieczeństwa i lęk przed nieznanym.
Jaka jest rola psychoterapii w tym refleksyjnym szaleństwie?
Psychoterapia robi miejsce na refleksję. Pozwala „zobaczyć” mechanizmy.
Daje umiejętności i możliwość bezpiecznego skonfrontowania się z tym, czego się
obawiamy.
Pytanie do Ciebie:
Kiedy coś w Tobie „wie” więcej, niż chciałbyś przyznać -
czy zatrzymasz się w tym doświadczeniu wystarczająco długo, aby je naprawdę zobaczyć…
czy podziękujesz?
