"Mistyczny luz"
- kasles22
- 17 mar
- 4 minut(y) czytania
Skontrolowałeś już prawie wszystko, a rzeczywistość wciąż „robi po swojemu”.
Im bardziej starasz się wszystko kontrolować, tym mniej luzu odczuwasz. Dziwne, prawda?Przecież robisz to właśnie po to, by czuć się dobrze, panować nad sytuacją, być przygotowanym. Dlaczego zamiast błogiego relaksu odczuwasz napięcie, presję, zmęczenie, a inni nazywają Cię sztywniakiem?
Tym paradoksem zapraszam Cię do zapoznania się z wpisem poświęconym mistycznemu luzowi - być może już coś o nim wiesz? Możliwe, że sprawdziłeś nawet, która jest godzina i ile zajmie Ci przeczytanie artykułu - czy to nie koliduje z Twoim dzisiejszym planem?
Czym właściwie jest luz? I dlaczego „mistyczny”? Słownik PWN definiuje go jako „czas wolny w ciągu jakichś zajęć”, swobodę, „brak ograniczeń w jakimś działaniu lub zachowaniu”. Nie chodzi o olanie wszystkiego, ale o elastyczność, zdolność do odpuszczania, brak ciągłego wewnętrznego napięcia - abstrakcja, prawda?
Luz jest zatem nieuchwytny - nie sposób go „dotknąć”, można natomiast z pewnością poczuć lub zauważyć jego brak.
Brak luzu zauważysz gołym okiem - rozejrzyj się. Może przybiera postać tego kolegi, który ma wszystko zaplanowane co do minuty, tak że strach złożyć mu niezapowiedzianą wizytę bez uprzedniego ubiegania się o termin w jego kalendarzu. A może przypomina Ci tę koleżankę, która zawsze tak dokładnie wygładza poduszki i nigdy nie zapomina o wyprasowaniu koszuli.
Może brak luzu nosi twarz mężczyzny z przystanku, który zawsze jest 15 minut przed czasem, a może partnera, który codziennie kładzie się spać o 21:45, bo inaczej cały następny dzień będzie miał zepsuty. Może brak luzu to ta pracownica, która gotowa byłaby wyskoczyć z samochodu na autostradzie i iść pieszo do biura tak, aby tylko plan dnia realizował się po „jej myśli”.
Brak luzu często ma na imię nadmierna kontrola - spotkasz go wszędzie tam, gdzie naturalność ustępuje miejsca perfekcjonizmowi, napięciu i presji.
Skąd się bierze? Najczęściej wynika z potrzeby bezpieczeństwa, lęku przed błędem, oceną. Może mieć swoje źródło w przekonaniu, że „wszystko należy mieć pod kontrolą”. Często jest skutkiem doświadczeń z przeszłości i heroiczną próbą uporządkowania teraźniejszości.
Ale powiedz - ile łóżek należy zaścielić, aby móc w końcu poczuć się bezpiecznie, i czy starczy na świecie poduszek do wygładzenia? Ile razy być na przystanku przed czasem, by móc poczuć „mistyczny luz”? I dlaczego taka liczba nie istnieje?
Z pewnością nawet maniak kontroli nie byłby w stanie sprostać ogarnięciu w całości rzeczywistości, ponieważ rzeczywistość nie podlega kontroli. Brzmi nieprawdopodobnie, prawda?
Być może nie chcesz w to uwierzyć - to przecież oznaczałoby, że nie masz stuprocentowego wpływu. A to? Mogłoby być niebezpieczne. Wiem.
Dlaczego „luz” jest taki trudny? Ponieważ odpuszczenie równa się niebezpieczeństwo. Odpuszczenie równa się utrata kontroli nad sytuacją - a to, mój drogi czytelniku, są pierwsze przekonania, nad których prawdziwością należy się pochylić.
Być może to właśnie one, a nie „brak kontroli”, utrzymują Cię w poczuciu ciągłego napięcia.
Ciągłego napięcia, do którego przyzwyczaiło się Twoje ciało. Jak żyć w świecie, w którym brak kontroli równa się zagrożenie?
Przecież wiesz - wystarczy wszystko zaplanować, a później upewnić się, że się to dobrze rozplanowało, a później przewidzieć, co się stanie, gdy jeden element planu nie pójdzie tak, jak zakładałeś, a później rozpisać to jeszcze raz.
Muszę przyznać, iż samo zapisywanie tego wieloetapowego planu wprawiło mnie w napięcie, a co dopiero funkcjonowanie w taki sposób.
Z pewnością ciało musi mieć określone strategie, by funkcjonować w tak skontrolowanym środowisku - ale od czego ma się rozplanowany rytm dobowy?
Musisz chodzić spać o 21:45, inaczej z pewnością nie podołałbyś realizacji swojego planu. Wie to ciało. I wiesz to Ty, gdy kładziesz się spać.
Czy zdarza Ci się frustrować na samego siebie, że nie możesz zasnąć? No tak - czasem nie wszystko idzie zgodnie z planem, a tę część życia niekiedy trudno jest kontrolować.
Wygląda, jakbyś umówił się z rzeczywistością na coś, a ona nie wywiązuje się z umowy. Tak - to może być frustrujące, zwłaszcza jeżeli uprzednio wszystko zaplanowałeś.
Brak luzu to nie olanie wszystkiego - nie mylmy go z lenistwem oraz brakiem obowiązkowości. To ciągłe analizowanie, trudność w odpoczynku, perfekcjonizm, brak spontaniczności.
Czy „luzu” można się nauczyć?
Jeżeli masz problem z nadmierną kontrolą, to prawdopodobnie tworzysz już listę technik oraz sprawdzonych sposobów do wykorzystania w praktyce. Być może masz nawet dokładnie zaplanowane, kiedy zaczniesz odczuwać „luz” oraz jak będzie to wyglądało.
Jest jednak coś, co musisz wiedzieć o luzie - nie da się go zaplanować. I chociaż jesteś w tym świetny, z tego właśnie powodu nie idzie Ci z odczuwaniem luzu.
Luz ma czas - jest elastyczny. Nigdzie się nie spieszy i nie obchodzi go Twoja lista. Jest procesem. Nieuchwytnym w Twoim planie.
Luz „lubi” małe kroki - zaczyna się od zauważenia stanu napięcia w ciele, rozluźnienia barków, wzięcia głębokiego oddechu, bezcelowego spojrzenia w okno.
Zacznij od stopniowego budowania tolerancji na niekontrolowanie wszystkiego. Zacznij od bycia - tak po prostu.
A gdy już będziesz na chwilę w tu i teraz, zadaj sobie pytanie: co by się stało, gdybyś odpuścił dziś 5% swojej kontroli?
Znajdź czas na odpowiedź pomiędzy jednym zadaniem a drugim. Jeżeli poczujesz, że to dla Ciebie zbyt trudne - umów się na sesję, może wspólnie uda nam się znaleźć rozwiązanie.
Katarzyna Leśniewska
